Talia powędrowała w górę, zrobiło się znacznie luźniej. Nastaje era romantyczna. Przepowiadany przez niektórych minimalizm ulega zawieszeniu. Nowa sylwetka pokazana w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu jest co prawda uproszczona w kroju, ale za to maksymalnie dekoracyjna. W poszukiwaniu inspiracji projektanci podglądają erotyki w stylu "Emmanuelle", podróżują po atlasach geograficznych, a dla kurażu nucą hymn hipisów "Give Peace a Chance".

Nowa moda wygląda znów jak stara. W ulubionej przez projektantów zabawie w zataczanie koła w nowym wiosenno-letnim sezonie wypadło na epokę dzieci kwiatów. Dawno już nie było takiej zgodności. Jakim cudem?
Sekretem jest cała skomplikowana machina. Między innymi poprzedzające pokazy pret-a-porter targi tendencji i tkanin Premiere Vision, gdzie wyraźnie sugeruje się wielkim krawcom, skąd mają czerpać pomysły, oraz skrupulatne przepowiednie biur trendów, które odpowiednio wcześnie donoszą, co będzie trendy. Tak więc wybiegi zalały tłumy dziewczyn w zwiewnych, wzorzystych sukienkach, z ogromną ilością biżuterii i co było chyba najbardziej widoczne w Paryżu w butach na koturnach. Pierwszym
hasłem, które wykrzyczałem znajomym po powrocie z pokazów, było właśnie: "Koturny!".
Dlaczego akurat teraz hipisi - łatwo zinterpretować. Z czym jak nie z walką o pokój się kojarzą? A o czym jak nie o pokoju mówi się ostatnio najgłośniej? Nawet John Galliano, postrzegany dotąd jako lekkoduch, którego nic, co przyziemne, nie interesuje (choćby to, że w jego ubraniach kobiety wyglądają jak transwestyci), w najnowszej kolekcji dla Diora nieco spoważniał. Na kurtki w kolorowe kwiatki powciskał pacyfistyczne napisy: "Dior Not War!", a w finale wzruszył wszystkich
wielojęzyczną wersją "Imagine".
Z wybiegów znikają na razie obcisłości. Sukienki i bluzki mają talię przesuniętą pod biust. Bardzo widoczne jest ogólne rozluźnienie sylwetki. Spódnice są szerokie, najczęściej za kolano lub w wersji maksi a la cyganeria, zaproponowane na przykład przez Jean-Paula Gaultiera. Uwaga na spodnie! Hipisi hipisami, zgadza się - ale bez dzwonów. Te są dalej niemodne. Do wyboru pełno za to spodni z podniesioną talią, przeważnie szerokich i prostych albo lekko zwężanych do dołu. W dalszym ciągu
bardzo popularne są rybaczki do połowy łydki, szczególnie w wersji z dżinsu.
Aktualna moda jest niezwykle dekoracyjna. Prawie każdą część garderoby upstrokaca się cekinami, koralikami i pasmanterią. W myśl zasady "im więcej, tym lepiej". Fetyszami sezonu stają się ptasie piórka, frędzle i pompony. Powraca eklektyczne etno, często bardzo dosłowne, chociaż dużo lżejsze niż to sprzed kilku sezonów. Jest bardzo dużo cienkiej bawełny, delikatnego szyfonu i trochę ażurowych akcentów. Z jesieni zostają marszczenia, kokardki i falbanki, kwiatowe wzory odświeżają kolor,
a do lamparcich cętek dochodzi skóra węża. Projektanci rozkochują się od nowa w bieli i pastelach, podkreślając, że ma być romantycznie. Obok nowych przebojów kolorystycznych - niebieskiego i pomarańczowego - mocną pozycję ma nadal żółty. Co więcej, francuski "Vogue" uznał właśnie ten kolor za hit sezonu.
U nas żółty się nie sprawdził i nie sprawdzi, jak sądzę. Polki nadal patrzą sceptycznie na takie nowości. Ponad wszystko uwielbiają klasykę. Tego lata życzę więcej odwagi! Dajmy szansę modzie! No i jeszcze... "Give Peace a Chance"!